W ostatnich dniach zanotowano kilku pożarów lasu. Ich przyczyną było wypalanie traw i przerzut ognia z płonących łąk do lasu.
W niedzielę 9 kwietnia w Nadleśnictwie Lubaczów spłonęło 8,35 ha młodnika sosnowego. Straty szacuje się na ponad 50 tys. zł. Ten las już się nie zregeneruje - po uprzątnięciu pożarzyska trzeba będzie posadzić go od nowa.
W tym samym dniu w godzinach popołudniowych spłonęło 2 ha poszycia w 39-letniej plantacji topolowej na terenie Nadleśnictwa Kańczuga. Ogień zauważył właściciel zakładu usług leśnych i powiadomił leśników. Prawdopodobny sprawca, wypalający trawy w pobliżu lasu, uległ zaczadzeniu i doznał rozległych oparzeń. Do poszkodowanego wezwano pogotowie, które zabrało go do szpitala w Jarosławiu. Pożar gasiły 2 jednostki straży pożarnej. Straty oszacowano na 8,5 tys. zł.
W poniedziałek w Horyńcu k. Lubaczowa spłonęło też prawie 4 ha lasu prywatnego. W akcji gaszenia pożaru brało m. in. udział 10 pracowników Nadleśnictwa Lubaczów oraz pracownicy zakładów usług leśnych. Wykorzystano specjalistyczny samochód gaśniczy nadleśnictwa. W tym samym dniu płonął też las prywatny w Krowicy
Wypalanie traw jest prawnie zabronione. Sprawcy grozi kara pozbawienia wolności do lat 3 i grzywna.
Edward Marszałek
Rzecznik prasowy RDLP w Krośnie