Data wydruku: 13-10-2008
Nadleśnictwo Baligród
38-606 Baligród ul. Balów 14 (013) 4684015
Zima

 

ZIMA W NADLEŚNICTWIE BALIGRÓD

 

fot. Marcin Scelina

  

       W porównaniu do ostatnich lat w tym roku zimowa aura zawitała w bieszczadzkie lasy stosunkowo wcześnie. Pierwszy śnieg spadł już w drugiej połowie października, a trwała pokrywa śnieżna w najwyższych partiach Nadleśnictwa Baligród utrzymuje się od początku listopada. Jednak w dolinach pogoda zmienia się z późnojesiennej na zimową i na odwrót. Na prawdziwie zimową aurę musimy jednak jeszcze trochę poczekać, jak zapowiadają meteorologowie-synoptycy do drugiej połowy grudnia. Chociaż z pogodą nigdy nic nie wiadomo…

 

 

     

   

     

 

    

       Dla wielu gatunków zwierząt pierwsze zimowe dni to prawdziwy sprawdzian przed mrozami, z którymi będą się mierzyć przez długie zimowe miesiące. Wiele owadów i pająków ginie zaskoczone pierwszymi mrozami i śniegiem.     

       Ptaki owocożerne, jak kwiczoł, gil i jemiołuszki zjadają owoce dzikich krzewów i drzew. Do karmników poza tradycyjna karmą składającą się z mieszanki tłuszczów i nasion  można im wyłożyć jabłka, do których na pewno chętnie przylecą. Grubodziób zadowoli się pestkami czereśni lub śliw.

       Zwierzyna płowa i żubry zimą wyrządzają największe szkody w uprawach i młodnikach – zgryzając pędy i spałując pnie, w przypadku żubrów szkody mogą dotyczyć całkiem sporych drzew, szczególnie jesionów i jodeł.

 

   

  

 

        Leśnicy i robotnicy leśni z utęsknieniem wyczekują nadejścia stałych mrozów. Przemienne następowanie po sobie okresów mroźnych i odwilży wzmaga erozje szlaków zrywkowych pod wpływem pracy pojazdów służących do zrywki drewna. Okres późnej jesieni i wczesnej zimy to najlepsza pora, żeby obserwować zjawisko lodu włóknistego, który w postaci lodowych szczotek wyrasta z gruntu. Lodowe igły, które go tworzą osiągają nawet do kilkunastu centymetrów długości i często wynoszą w górę przymarznięte do nich drobinki gleby. Lód włóknisty zawsze wyrasta pod kontem prostym do podłoża i przez to wzmaga erozję na stokach i skarpach, szczególnie tam, gdzie nie ma pokrywy roślinnej lub ściółki. W czasie odwilży i topnienie lodowych szczotek drobinki gleby zostają przemieszczane powoli w dół stoku, a w przypadku skarp opadają razem z lodem na znaczne odległości. Efekty erozyjne kumulują się, gdy mamy serie dni z nocnymi przymrozkami i dodatnią temperaturą w ciągu dnia. Wytwarzanie się lodu włóknistego odpowiada również za zjawisko wypychania z gleby po zimie kamieni, gdyż igły lodowe na skutek kriosukcji narastają przy podstawie. W miejscach, gdzie wytworzył się lód włóknisty dochodzi do rozpulchnienia gleby, przez co staje się ona bardziej podatna na erozje liniową w trakcie spływu wód z tajania śniegów i opadów deszczu. Nawet jednokrotny przejazd pojazdem zrywkowym po szlaku, którego struktura gruntu została zniszczona przez lód włóknisty powoduje powstanie głębokich kolein. Dlatego okres, w którym dochodzi do powstawania lodu włóknistego należy do najtrudniejszych w roku pod kontem zrywki surowca drzewnego z lasu.

 

   

      

 

 

       Na razie nie pozostaje nam nic innego, jak tylko czekać do nadejścia prawdziwej śnieżnej zimy. Chyba, że obecna zima będzie taka jak zeszła, bardziej listopadowo-marcowa niż zimowa, z błotem do kolan i opadami deszczu. Miejmy nadzieję, że ten czarny scenariusz się jednak nie sprawdzi i już za kilka dni zima prawdziwie przyjdzie w Bieszczady i nie opuści ich aż do wiosny.

 

      Powrót....