Gekennzeichneter Inhalt

Z leśnej przeszłości Podkarpacia

Obszar regionu od tysiącleci pokrywały lasy, jednak w miarę rozwoju osadnictwa ludzkiego w widłach Wisły i Sanu w tej puszczańskiej okolicy zaczęły powstawać karczowane polany. Źródła mówią, że w młodszej epoce kamiennej (4200-1700 lat p.n.e.) istniały już ludzkie osady w okolicach Jarosławia i Lubaczowa.

 W tym okresie również w dorzeczu Wisłoka i Wisłoki funkcjonowały grodziska i dobrze zorganizowane osady o charakterze obronnym, jak choćby w Trzcinicy pod Jasłem. Lasy jednak wciąż pozostawały w stanie niemal nienaruszonym. Dopiero w XV wieku, gdy Polska uzyskała dostęp do morza, na nieprzebrane dotąd zasoby drzewne otworzył się rynek zbytu a spław surowca drzewnego i jego produktów Wisłą stał się źródłem bogactwa miejscowej szlachty oraz motorem ożywienia gospodarczego w regionie.
Silnej fali osadnictwa polskiego i niemieckiego na niżu podkarpackim towarzyszy spontaniczny pochód ludności pasterskiej z terenu Wołoszczyzny i Rusi, która skolonizowała obszar górski regionu. Towarzyszący tym procesom wzrost liczby ludności powodował, że duże obszary podlegały wylesieniu, a głód ziemi uprawnej sprawiał nawet, że sztucznie zaczęto obniżać górną granicę lasu pod połoninami. Powszechną metodą zwiększania powierzchni gruntów rolnych było wypalanie lasu. Już w XVIII wieku niektóre okolice odczuwały brak drewna, stąd pojawiające się ograniczenia w korzystaniu  z dóbr natury. Bardzo ciekawym przykładem z terenu Podkarpacia był instruktarz Jerzego Wandalina Mniszcha „Dyspozycja w dobrach podgórskich: dukielskich, strusioklęskich, cieklińskich, jako i do tenuty beskiej pod datą 3-go iunii 1777 względem ochrony lasów" wydany w Dukli. Nakazywał on ekonomowi lub dyspozytorowi karać surowo i przykładnie tych, którzy wzniecają ogień w lesie, a także tych, którzy nie sprawują należytego nadzoru nad bezpieczeństwem ogniowym w lesie. Zakazywał zbierania drewna na opał poza wywrotami, opadłymi gałęziami i chrustem. Zakazywał również wypasu bydła i kóz w lasach pod groźbą konfiskaty tych zwierząt.
Bardzo szybko następowało zaostrzanie kar za bezprawne użytkowanie zasobów leśnych. Doszło nawet do tego, że Teresa Lubomirska, właścicielka dóbr w Przeworskiem za wycięcie drzewa zagroziła śmiercią. W rozporządzeniu z dnia 26 lutego 1742 roku napisała: Zaczym daję tę nową przestrogę, ażeby się żaden od daty niniejszej nie ważył tak z poddanych moich żadnego i najmniejszego drzewa uciąć – pod gardłem jako i pogranicznym nie dopuszczać. Dlatego też rozkazałam szubienicę postawić tak dla leśniczego jak i dla leśnych, poddanych moich, tudzież i tym, którzy odważać się będą lasy wycinać…
Prawdziwy dramat lasów zaczął się jednak dopiero w okresie zaborów, gdy rząd austriacki przystąpił do masowej wyprzedaży dawnych królewszczyzn. Od 1775 roku do końca XVIII wieku sprzedano 218 majątków. Później akcja ta nasiliła się po przegranych przez Austrię wojnach napoleońskich, w związku z koniecznością wypłaty kontrybucji na rzecz Francji. Ocenia się, że do 1880 r. sprzedano ponad pół miliona hektarów lasów, które, trafiwszy w kupieckie ręce, zaczęły być mocno eksploatowane. Ignacy Szczerbowski w Pamiętniku 25-letniej działalności Galicyjskiego Towarzystwa Leśnego pisał:  (…) przez takie postępowanie rozbudzał rząd najgorsze instynkta i skazywał lasy sprzedane na zupełną ruinę i zagładę. Przeważna część nabywców nie przywiązywała też wagi do lasów (…), przystępując bezzwłocznie do wycięcia wszystkich drzewostanów, które miały jaką taką wartość.
Dopiero wraz z uzyskaniem przez Galicję autonomii rozpoczęło się nowe podejście do zagadnień leśnych, zarówno tzw. lasach kameralnych i funduszowych, jak też prywatnych, choć w wielu okolicach Podkarpacia aż do końca XIX wieku trwała nieprzerwana dewastacja lasów. Zniknęły dąbrowy i bory. Na powierzchni tysięcy hektarów uruchomione zostały wędrujące piaski. W okolicach Narola, Rozwadowa, Nowej Dęby i Mielca stały się poważnym problemem gospodarczym.  
W połowie XIX wieku jedynie w wyższych, niedostępnych partiach gór ostały się drzewostany o pierwotnym charakterze, choć w dużej części wykorzystywane były one jako pastwiska. Ale i do tych zasobów sięgnięto, gdy końcem XIX wieku rozpoczęto budowę sieci kolejek leśnych.  Liczne wówczas spółki drzewne nabywając lasy na pniu, pozostawiały po sobie połacie czystych zrębów, odnawianych najczęściej nasionami świerka obcego pochodzenia. W taki sposób powstawały monokultury świerkowe w dolinie górnego Sanu i w okolicach Cisnej. Skutkiem wyrębów lesistość puszczańskiej niegdyś Galicji wieku obniżyła się początkiem XX w. do 25%.
Jasnym punktem w dziejach leśnictwa schyłku XIX wieku było powstanie Galicyjskiego Towarzystwa Leśnego. Jego założycielem był Henryk Strzelecki, były dyrektor lasów sapieżyńskich w Krasiczynie, zaś pierwszym prezesem Roman hr. Potocki, ordynat z Łańcuta. Wśród członków GTL z tego okresu znajdujemy setki nazwisk leśniczych i gajowych z terenu Podkarpacia, ale również takie osobistości jak: Adam ks. Sapieha z Krasiczyna, Józef ks. Sapieha z Oleszyc, hr. Janusz Tyszkiewicz z Kolbuszowej, Witold ks. Czartoryski z Pełkiń koło Sieniawy, hr. August Krasicki z Leska. Noszenie blachy Towarzystwa było wówczas rzeczywistym powodem do dumy.
Działacze GTL podejmowali szereg działań na rzecz poprawy poziomu gospodarowania w lasach Galicji. To za ich sprawą dokonano wielkiej akcji zalesienia lotnych piasków na obszarach Puszczy Sandomierskiej i Roztocza. Żądano też wprowadzenia rygorów w gospodarce leśnej, nagradzano dobre gospodarowanie, np. w 1898 roku dwaj włościanie, właściciele lasów w mieleckim, otrzymali  nagrody za zalesianie lotnych wydm śródlądowych, które końcem XIX wieku stanowiły spory problem na terenie Podkarpacia. Końcem XIX wieku w wielu majątkach staniała już dobrze funkcjonująca służba leśna, oparta o porządek wojskowy. Jej kadrę stanowili absolwenci m.in. Krajowej Szkoły Gospodarstw Lasowego we Lwowie, powstałej w 1874 r. i Cesarsko-Królewskiej Niższej Szkoły Lasowej w Bolechowie, działającej od 1883 r.   
Wielkie zniszczenia przyniosła lasom I wojna światowa. Związane one były z budową fortów twierdzy Przemyśl. Na przedpolach fortów wycięto około tysiąca hektarów lasu, zaś w czasie walk spłonęło kolejne 2,5 tys. ha dorodnych drzewostanów. Ocenia się, że w trakcie wojny na Podkarpaciu wyrąbano 17,6 tys. ha lasu a na potrzeby frontowe zużyto 1,1 mln. m3 drewna.
Okres międzywojenny również nie był dobry dla lasów podkarpackich. Większość z nich była własnością prywatną, a zaledwie około 4,8 tys. ha ich powierzchni stanowiły lasy własności Skarbu Państwa. Wskutek krótkowzrocznej polityki posiadaczy ziemskich, w pogoni za szybkim zyskiem, doszło do kolejnych wylesień. W latach 20. XX wieku lesistość ówczesnego województwa lwowskiego wynosiła 23,2%, ale w niektórych powiatach Podkarpacia, jak: Brzozów, Krosno i Rzeszów spadła średnio do 15%, zaś powiatu Przeworsk poniżej 10%. Mocno ucierpiały lasy na skutek rekordowych mrozów podczas zimy 1928/29 r., kiedy to straty w drzewostanach sięgnęły setek tysięcy kubików.   
Poprawa stanu gospodarki leśnej w regionie nastąpiła dopiero w latach 30., gdy pojawił się kryzys gospodarczy i spadek koniunktury na drewno. W tymże roku powołano Naczelną Dyrekcję Lasów Państwowych, a funkcję dyrektora naczelnego powierzono Adamowi Loretowi, urodzonemu w Jaśle w 1884 r. Wielkie są zasługi dyrektora Loreta dla polskiego leśnictwa; był pomysłodawcą programu reform, które pozwoliły osiągnąć Lasom Państwowym sukces gospodarczy przy jednoczesnym zwiększaniu zasobów. Na terenie całego kraju przeprowadzono jednolite prace urządzeniowe w lasach państwowych, a sprzedaż drewna odbywała się przede wszystkim na otwartych przetargach.
Z zawieruchy II wojny światowej lasy podkarpackie wyszły mocno okaleczone, ale wydarzenia, które po niej nastąpiły, zapoczątkowały szereg korzystnych zmian.
W sierpniu 1944 roku zaczęto organizację rzeszowskiej dyrekcji Lasów Państwowych, która poprzez powstające w różnym trybie nadleśnictwa zaczęła przejmowanie na rzecz Skarbu Państwa lasów prywatnych na podstawie dekretów PKWN z 6 września 1944 r. o reformie rolnej i z 12 grudnia 1944 r. o przyjęciu niektórych lasów na własność. Na podstawie kolejnych aktów prawnych przejęto też większość lasów samorządowych i kościelnych.
W sierpniu 1945 roku w zarządzie miała już 372,8 tys. ha gruntów z czego 318,2 tys. ha lasów. W październiku 1945 r. rzeszowska dyrekcja LP została przeniesiona do Tarnowa i działała pod nazwą Dyrekcja Lasów Państwowych Okręgu Rzeszowskiego w Tarnowie.
Z uwagi na działalność UPA w południowych i wschodnich rejonach Podkarpacia organizacja niektórych nadleśnictw (Komańcza, Wetlina, Cisna, Oleszyce, Stuposiany) trwała aż do połowy lat 50. W październiku 1951 r. siedzibę  Rzeszowskiego Okręgu Lasów Państwowych przeniesiono do Przemyśla.  
Na wyludnionych obszarach Roztocza, Pogórza, Beskidu Niskiego i Bieszczadów przed leśnikami stanęło wielkie zadanie przywrócenia życia i zalesienia dziesiątek tysięcy hektarów gruntów. Rozpoczął się wówczas okres wielkiego budowania. W ciągu ponad 30 lat zbudowano na tym terenie: 17 siedzib nadleśnictw, 131 leśniczówek, 61 gajówek, 202 osady robotnicze dwurodzinne, 17 parków konnych oraz prawie 540 km dróg leśnych z 89 mostami. Przeprowadzono też remont torowisk i  rozbudowę trasy Bieszczadzkiej Kolejki Leśnej, która w latach prosperity przewoziła do Zakładów Drzewnych w Rzepedzi ponad 150 tys. m³ drewna rocznie.
Leśnicy aż po lata 90. nadawali ton przemianom, jakie miały miejsce w Bieszczadach i Beskidzie Niskim, ciężko też zapracowali na obecny dobry stan przyrody w całym regionie.
Wysiłkiem kilku pokoleń ludzi lasu lesistość Podkarpacia wzrosła w ostatnim półwieczu z 28% do 37%, a więc sporo powyżej średniej krajowej. W tymże okresie ponad 40 tysięcy ha najbardziej naturalnych lasów weszło w skład Bieszczadzkiego i Magurskiego PN.
Lasy są dziś prawdziwym bogactwem i powodem do dumy dla mieszkańców Podkarpacia.